Na kardiochirurgię trafiali pacjenci z całego regionu
- Cztery miesiące funkcjonowania pododdziału kardiochirurgii w naszym szpitalu potwierdza, że dodatkowy ośrodek jest potrzebny w regionie - mówi dr Seweryn Grudniewicz, szef kardiochirurgii.
- W sumie wykonaliśmy 51 zabiegów w trybie pilnym – informuje dr Seweryn Grudniewicz, kierownik pododdziału kardiochirurgii oddziału kardiologicznego. Pododdział funkcjonuje od marca. Ponieważ nie ma kontraktu z NFZ, wykonuje wyłącznie operacje w trybie pilnym.
Kierowali nawet ze Szczecina
Przypomnijmy, szpital w Gorzowie Wlkp. stara się o utworzenie kardiochirurgii od 2021 r. Nie dostał kontraktu, bo zdaniem m.in. konsultantów w dziedzinie kardiochirurgii - krajowego i wojewódzkiego - oddział w gorzowskim szpitalu jest niepotrzebny, a lubuskim pacjentom wystarcza kardiochirurgia w Nowej Soli. Jedyna w województwie. Tyle że dojazd do Nowej Soli to dla mieszkańców północnej części regionu 1,5-2 godziny. Poza tym ośrodek w Nowej Soli nie ma warunków, żeby leczyć ciężkie przypadki. Z tego powodu zarząd szpitala w Gorzowie Wlkp. podjął decyzję o uruchomieniu - mimo braku kontraktu z NFZ - pododdziału kardiochirurgii przy oddziale kardiologicznym.
CZYTAJ TEŻ: Walczymy o kardiochirurgię
- Zabiegi, które wykonaliśmy, utwierdzają nas w przekonaniu, że dodatkowy ośrodek w regionie jest potrzebny – mówi dr. Seweryn Grudniewicz. Informuje, że większość pacjentów trafiło do kardiochirurgów prosto z oddziału kardiologii, ale też z innych. Wiele osób przyjeżdżało spoza województwa lubuskiego, jak choćby z Piły, Drawska Pomorskiego czy Choszczna. - Pacjenta przysłała do nas też klinika kardiologii w Szczecinie. Inny trafił do Gorzowa bezpośrednio z poradni w klinice kardiochirurgii w Szczecinie, ponieważ tam nie było możliwości hospitalizowania. Był w takim stanie, że odesłanie do domu narażało by go na utratę zdrowia i życia – mówi dr Grudniewicz.
Niewielka część pacjentów gorzowskiej kardiochirurgii sama zgłosiła się na SOR. - Byli to pacjenci, którzy mieli już wykonaną diagnostykę w kierunku operacji kardiochirurgicznej i wyznaczony termin zabiegu, ale ich stan nagle się pogorszył. Ludzi szukających pomocy kardiochirurgicznej w naszym regionie jest naprawdę dużo – zaznacza dr Seweryn Grudniewicz.
CZYTAJ TEŻ: Pierwsza pacjentka naszych kardiochirurgów...
Pododdział zawieszony
Prawie 90 proc. pacjentów przyjętych do gorzowskiego pododdziału nigdy nie miało kontaktu z poradnią kardiochirurgiczną! - Decyzja lubuskiego oddziału NFZ, że nie należy kontraktować w Gorzowie ani poradni ani oddziału kardiochirurgicznego, w naszym przekonaniu jest błędem – podkreśla Jerzy Ostrouch, prezes gorzowksiego szpitala.
Po czterech miesiącach funkcjonowania pododdziału kardiochirurgii i wykonanych 51 zabiegach w trybie pilnym NFZ nie wypłacił lecznicy wynagrodzenia za procedury medyczne. Wysokość zaległości na podstawie wystawionych faktur wynosi ponad 1,5 mln zł. W sumie szpital do chwili obecnej udzielił świadczeń opieki zdrowotnej w stanie nagłym na ogólną wartość ponad 3 mln zł.
- Rozumiemy, że nie mamy kontraktu z NFZ, rozumiemy, że nie możemy wykonywać zabiegów planowych. Nie rozumiemy jednak, dlaczego w sytuacji ratowania życia pacjentów odmawia nam się wypłaty wynagrodzenia – mówi prezes Ostrouch.
W związku z tym, że szpital ma problem z uzyskaniem wynagrodzenia za wykonane procedury, od 15 lipca zawiesił funkcjonowanie kardiochirurgii na ponad miesiąc. - Ten czas chcemy wykorzystać na prowadzenie negocjacji z NFZ, aby zapłacił nam za wykonane zabiegi – informuje prezes Jerzy Ostrouch.